I co, i co… miało być po nowemu, miało być. A wyszło jak zawsze – po miesiącu. Ale jak Wam opowiem co się dzieje, to chyba mi wybaczycie. Mój dzień dzielę na 4 części – 1 – praca, 2 – praca, 3 – dom i żonka, 4- troszkę snu. Tak, pewnie powiecie, że Waldi stał się pracoholikiem. Ale Waldi odżył, stał się nowym człowiekiem.

Ostatni miesiąc to czas zmian przede wszystkim w życiu zawodowym. Okazało się, że człowiek jak chce to potrafi – przede wszystkim słuchać co mówią inni. A co w takim razie mówią? Byłem w szoku. Człowiek, który napisał własną książkę Biznes Ci Ucieka. Człowiek, który stał się dla mnie inspiracją (zajrzyjcie do zakładki Inspiracją) – Marcin Osman napisał: bardzo pozytywny gość, otwarty, mógłbym sie z nim zakumplować, zdecydowani e dający więcej energii, niż jej zabierający, umiejący docenić wartość jaką otrzymuje od innych osób”. Powiedziała mi to osoba, z którą rozmawiałem zaledwie 30 minut. Można pomyśleć co taka osoba może wiedzieć o Tobie po tak krótkiej rozmowie. Ale jeśli to nie jedyna osoba. Zaczynasz się zastanawiać. Pojawiały się kolejne opinie i człowiek zaczął się zastanawiać. Żona była trochę zazdrosna, bo ona od zawsze mi to powtarzała, wskazywała mi drogę, a ja nadal nic.

Ale upływały dni, a w głowie kotłowało. Człowieku zrób coś z tym wszystkim. Próbuj, szukaj a znajdziesz swoją dróżkę. W momencie, gdy podjąłem decyzje o reaktywacji bloga. Byłem w gorącym okresie. Pisanie pracy podyplomowej na studia podyplomowe z zakresu „Zarządzania Projektem Badawczo-Rozwojowym”, rozliczyłem się z kursem na Europejskiego Brokera Transferu Technologii w przeddzień rekolekcji, po jednej rozmowie o pracę w oczekiwaniu na informację o kolejnej.
Istne szaleństwo. Ale dzień 30 kwietnia był przełomem :) Kurcze totalne szaleństwo. Wydaje mi się, że będzie to dzień, który zmieni moje życie. To dzień w którym dołączyłem do ekipy SHOPA – Design Thinking Workspace Fantastyczne miejsce, pełne fantastycznych ludzi. Szalone, pełne inspiracji, pełne ludzi, pełne pozytywnej energii, pełne życia miejsce w dość skostniałych murach uniwersyteckich. Praca tam jest wyzwaniem, ale ogromną przyjemnością. Minął 3 tydzień a ja już sobie nie wyobrażam, życia bez SHOPY.
W międzyczasie przeżyliśmy bardzo ciekawe, aczkolwiek krótkie rekolekcje dla naszej wspólnoty. We wspaniałym pełnym niepowtarzalnego średniowiecznego klimatu, pełnym również wspaniałych ludzi miejscu – Zamek Bierzgłowski. Ludzi, których zgromadziła potrzeb bliskości Boga. Dawno nie przeżyliśmy tak intensywnie i tak towarzysko, z rewelacyjnych humorem majówki. Kolejne rekolekcyjne przyjaźnie, które mamy nadzieję, będą utrzymane na lata.

To co się dzieje jest niesamowite. Podczas spotkania z Kamilą Kruk wspaniałym coachem, autorką bloga MAGIC KEY usłyszałem, że będąc na bezludnej wyspie ludzie pytani o to czy chcieli by uciec i jakby to zrobili i co ich odpowiadali, że najchętniej weszli by do wody i spróbowali uciec, ale boją się rekina. To Kamila uświadomiła mi, że rekin czasami nie taki straszny i częściej boi się nas niż my jego. Tu ślę ogromne dzięki Kamili – czekam również na jej książkę. Zatrzymałem się właśnie i spojrzałem wstecz, dokładnie o rok. Widzę przepaść wielkości Kanionu Colorado (jedno z miejsc na mapie marzeń). Maj 2013 a maj 2014. A co dalej…? Nie mogę się doczekać jak ukaże się mój pierwszy w życiu wywiad. Tak, tak dobrze słyszycie – wywiad. Właśnie nie śniłem o tym w zeszłym roku a nawet 2 miesiące temu, a tu proszę. Pomimo ostrego zapieprzu, czuję że żyję. To jest to. Ale nic, absolutnie nic nie było by możliwe gdyby nie ludzie spotkani w ostatnim roku na mojej drodze. Żona, trenerzy, wykładowcy z WSB (wspaniali Adrianna Filiks – z którą dziś się spotkaliśmy, Wojtek Ożga, który dzielnie przemierza bezdroża Hiszpani szlakiem św. Jakuba zmierza do Santiago di Compostela), przedsiębiorcy, przyjaciele, znajomi i studenci – to dzięki Wam dostrzegłem, że chcę robić to co lubię…

Ps. Udanych wyborów do Europarlamentu. Z racji ciszy wyborczej odpuszczę sobie temat, ale wrócę do niego, gdyż mam pierwszy raz w życiu odkąd nabyłem czynne prawa wyborcze, dylemat iść czy nie iść, a jak iść to na kogo głosować?